Głusi wśród kosmitów. Opowieść o wzajemnym zrozumieniu.

  • Zupełnie nowy świat

    Wyobraź sobie, że nastaje wojna. Zostałeś wybrany, wraz z grupą stu tysięcy cywilów do ewakuacji na inną planetę, Wenus. Po wylądowaniu, zauważasz, że na planecie, na której wylądowałeś, kosmici wyglądają zupełnie jak ludzie. Oglądasz ich twarze, mają podobne oczy jak Ziemianie, wręcz identyczne. Oglądasz ich dłonie, przyglądasz się sposobowi poruszania, przyglądasz się temu jak się ze sobą komunikują i zauważasz, że właściwie niczym się oni nie różnią od tych, z którymi spędziłeś dotychczasowe życie.


    Razem z grupką znajomych, z którymi zapoznaliście się lepiej w trakcie długiej podróży kosmicznej, wyruszacie do miasta, aby się rozejrzeć. Pierwszym obiektem zainteresowania jest oczywiście supermarket, w końcu trzeba zapoznać się z żywnością "obcych". 


    Wchodzicie do sklepu i rozglądacie się między regałami. Pewne rozwiązania różnią się od tych, które znasz z życia na planecie Ziemi. Okazuje się również, że supermarket sprzyja bliskości międzyludzkiej, czy jak w tym przypadku międzygatunkowej. Rozmawiacie ze znajomymi wyrażając się pozytywnie o tym, co widzicie, aby nie urazić gospodarzy planety.

    ufo-1622863_640
    angry-man-274175_640

    Skąd te nerwy?

    Jednak w Twojej głowie pojawiają się dość nieprzyjemne komentarze na temat wystroju sklepu, produktów, czy w końcu Wenusjan, którzy spacerują wokół. W pewnym momencie zauważasz, że Wenusjanie dziwacznie Ci się przyglądają. Nie rozumiesz tego, w końcu wypowiadacie się o wszystkim bardzo ciepło. 


    Stojąc w kasie nieustannie rozmyślasz i analizujesz otaczający Cię nowy świat. W końcu jeden z Wenusjan nie wytrzymuje i zaczyna na Ciebie wrzeszczeć.


    "Co się stało? Skąd te nerwy?" myślisz sobie, na co Wenusjanin odpowiada "i jeszcze bezczelnie pytasz skąd te nerwy?".

    Czy Ty jesteś normalny?

    Na miejsce przyjeżdża karetka pogotowia i zabiera Cię do szpitala, gdzie badają Cię szczególnie pod kątem zaburzeń psychicznych. Mija wiele dni badań, podczas których traktują Cię jak wariata, lub przedmiot, obiekt badań. W końcu bezradny ordynator zaczyna z Tobą rozmawiać.


    Rozmowa wyraźnie wprawia ordynatora w osłupienie. Ty nie jesteś wariatem, prowadzisz logiczny dialog, potrafisz się w stu procentach porozumiewać i nawet jesteś bardzo inteligentny, a rozmowa z Tobą, sprawia ordynatorowi intelektualną przyjemność. Nic dziwnego, w końcu pochodzisz ze stu tysięcy wybrańców z ziemi, którzy spełniali odpowiednie wymogi na tle pozostałych, niezakwalifikowanych do ewakuacji.


    A jednak, nie jesteś do końca normalny, o nie. W związku z tym, że ordynator zauważył w Tobie inteligentnego rozmówcę, postanawia poświęcić Ci więcej czasu i wytłumaczyć Ci cały problem zaistniałej sytuacji.

    doctor-1193318_640
    dentist-1191671_640

    Zagadka rozwiązana

    Sytuacja Ziemianinie, wygląda następująco. Otóż wszyscy Wenusjanie posiadają następujące zmysły: wzrok, słuch, dotyk, smak, węch i czytanie w myślach. Na podstawie przeprowadzonych przez nas badań Ziemianinie, Ty masz sprawne tylko pięć pierwszych z nich, natomiast szósty zmysł jest u Ciebie mocno upośledzony.


    "Szósty zmysł upośledzony? Ja go wcale nie mam. Urodziłem się z pięcioma" -myślisz sobie, na co ordynator odpowiada "chcesz powiedzieć, że wszyscy ziemianie mają tylko pięć zmysłów?" 


    Wenusjańskie władze zaczynają interesować się sprawą nowych, innych istot, które zaczęły żyć pośród nich. W końcu dochodzą do wniosku, że Ziemianie są upośledzeni. Należy nadać im grupę inwalidzką i przyznać rentę, ponieważ nie nadają się oni do normalnego życia pośród Wenusjan.


    Właściwie, to w całej pełni Ci to odpowiada. Zasiłek jest wystarczający do życia, a Ty nie musisz pracować. Jednak po kilku miesiącach władze zaczynają dostrzegać problem sytuacji. Sto tysięcy osób, to jednak dość dużo. Trzeba ich naprawić, żeby mogli zacząć pracę i normalne życie razem z Wenusjanami, ponieważ izolacja Ziemian we własnych grupach wydaje się być niebezpieczna.

    Teraz Cię naprawimy

    Po dwóch latach pracy Wenusjańskich specjalistów, opracowano specjalny implant, który po wszczepieniu do mózgu, pozwala Ziemianom czytać w myślach. Wenusjanie są zachwyceni. Wreszcie będą mogli naprawić zepsutych Ziemian. Wenusjanie są naprawdę zadowoleni z siebie i mają całkowicie czyste intencje, chcą dobrze dla Ziemian.


    Kiedy słyszysz, że Wenusjanie chcą wszczepić Ci do mózgu implant, który pozwoli Ci czytać w myślach, cały aż drżysz na samą myśl. Chcą mi otworzyć czaszkę, włożyć tam jakieś urządzenie i naprawić mnie? A czy ja jestem zepsuty, że chcą mnie naprawiać? Czy jestem upośledzony, lub gorszy, przez to, że brakuje mi jednego zmysłu? Czuję się zupełnie normalny i szczęśliwy!

    eye-766166_640

    Powyższa historia nie jest odpowiednikiem sytuacji, w jakiej znajdują się niesłyszący. Ilustracja ta, jest próbą postawienia słyszącego w roli przedstawiciela mniejszości, który ma mniej zmysłów, niż większość i nie czuje potrzeby zmiany tej sytuacji, tj. nabycia brakującego zmysłu. Wszelkie podobieństwo do rzeczywistej sytuacji niesłyszących jest przypadkowe.

    5882838988_30eb476250_b

    Głusi stanowią mniejszość pośród słyszących. Słyszący zbudowali świat, w którym Głusi muszą funkcjonować. Naturalnie, nie jest to nic złego. Jednak słyszący często nie próbują zrozumieć świata niesłyszących. Zamiast tego, próbują ich naprawiać.


    Słyszący często myślą, że Głusi są wybrakowani, są sprawni w osiemdziesięciu procentach, niekompletni. Powyższa historia ma na celu uzmysłowić słyszącym, że tak jak Ziemianom niczego nie brakowało, nie czuli się gorsi, nie czuli potrzeby posiadania zmysłu, który mieli Wenusjanie, tak samo Głusi od urodzenia, mogą nie potrzebować słuchu.



    Każdy człowiek jest inny. Niektórzy niesłyszący mogą pragnąć słyszeć. Wobec tego, należałoby raczej zapytać każdego, czy chce i potrzebuje piątego zmysłu, czy też nie, zamiast myśleć o wszystkich Głuchych, że są niekompletni.

    Należy zrozumieć, że tak jak my, nie potrafimy sobie wyobrazić życia z szóstym zmysłem, wydaje nam się to zupełnie niepotrzebne, wręcz bronilibyśmy się, uciekalibyśmy przed takim "darem" (być może nie każdy), który wywróciłby nasze życie i mógłby doprowadzić do postradania zmysłów. Podobnie Głusi od urodzenia, nie potrafią sobie wyobrazić słyszenia, nie tęsknią za tym.


    Ten artykuł pisany jest przez osobę słyszącą, dlatego bardzo odbiega od doskonałości przekazu istoty problemu. Jednak autor ma szczere i serdeczne intencje wobec niesłyszących, aby pomóc "kosmitom" zrozumieć, że otaczająca ich mniejszość, nie jest uszkodzona.


    Autor pragnie zachęcić obie strony do zrozumienia się nawzajem. Również Głusi proszeni są o zrozumienie słyszących. Być może nie wychodzi im to zawsze najlepiej, ale słyszący naprawdę próbują pomóc, tak jak potrafią. 

    15416533525_3a4fa4ee9c_b

    Określenie "kosmita" nie powinno być dla słyszących obraźliwe, skoro ludzie żyją na ziemi, która jest jedną z planet w kosmosie.

    Udostępnij